niedziela, 16 lutego 2014

To co ja uważam...

ZAPRASZAM DO POLUBIENIA ARTYKUŁU NA: http://www.mmkielce.eu/artykul/chaos-balagan-czyli-kielecka-komunikacja.

Przyjeżdżając do Kielc łatwo jest się zgubić i to za sprawą informacji pasażerskiej, która w Kielcach leży.
Tablice informacyjne na pewno usprawniają naszą komunikację, ale nie dajmy się zwariować. Autobusy w centrum kursują nierównomiernie, zapowiedzi głosowe tylko w "unijnych" i bardzo cicho, brak tablic w pojazdach przedstawiających trasę i wszystkie przystanki na niej, kursy oznaczone w rozkładzie jako niskopodłogowe nie zawsze są prawdą. Ktoś powinien zająć się takimi dość istotnymi szczegółami. Będąc pierwszy raz w Warszawie nie sposób się zgubić. Na dachach przystanków powinny być umieszczone dużym i tłustym drukiem linie obsługujące dane miejsce. Linia nocna powinna mieć przydomek, np. "N01" zamiast "101". W Kielcach powinny zostać wprowadzone przystanki "na żądanie", aby reguły były jasno określone, a nie że kierowca zatrzymuje się, bądź nie. Żeby oszczędzać ciepło, bądź chłód wewnątrz w pojazdach MPK powinny znajdować się "ciepłe guziki" jak w innych miastach, z czasem ludzie by się przyzwyczaili. Niestety ZTM jest sceptyczny. Kielecka komunikacja powinna przejść dużą "rewolucję", bo jak na tak wysoko rozwinięte miasto jest dość na niskim poziomie jeśli chodzi o jej organizację. Również dość ważną kwestią są odchylenia względem rozkładu. Nie mowa tutaj o opóźnieniach tylko odjazdach przed czasem. W takiej sytuacji kierowca powinien stać na zatoce z włączonymi światłami awaryjnymi i przeczekać odchylenie.
Jeszcze daleka droga, aby wszystko było uporządkowane, a to wszytko w rękach władz...

©Kuba Bieniek 2014
youtube.com/thejakubek98facebook.com/kmkielce



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz